Od strony duchowej wigilia czuwania przed dniem dzisiejszym była czymś pięknym. Same rozważania, potem procesja maryjna, oraz nocne śpiewy i tańce młodych z różnych krajów i języków. Kto nie był bardzo zmęczony, mógł chwalić Pana w tych wyjątkowych wspólnotach wyrosłych nagle na ulicy obok sektorów. Straszono nas komarami, lecz żaden nie odważył się zbliżyć do nas po całym dniu pielgrzymowania😀 We śnie nie przeszkadzał śpiew ani chodzenie pielgrzymów tuż przy głowie. Szybko nastąpiła pobudka – o 6.00 rano. Prędko do „łazienki”, poranna toaleta i przygotowanie do Eucharystii. Dobrze, że rozpoczęła się o 8.00 ponieważ z każdą minutą było coraz cieplej. Po Mszy świętej pakowanie i w drogę powrotną. Trzeba było odpoczywać, bo sił w tym gorącu i dużej wilgotności brakowało. Dotarliśmy do autobusu, jednego i drugiego metra i byliśmy prawie w domu. Poobiedni odpoczynek po trudzie nocy i drogi i wieczorowe spotkanie naszej wspanialej grupy przy kolacji i ustalanie kolejnych dni… Doświadczenie tak wielkiej wspólnoty ukazało nam, że chrześcijaństwo jest naprawdę piękne, jeśli tylko człowiek całym sercem się zaangażuje i w pełni zakocha się w Bogu. Chcemy opowiadać teraz o tym wszystkim co widziały nasze oczy i co usłyszały nasze uszy.

Bądź pochwalony Boże w Twoim świętym Kościele – Ludzie Bożym.