
strona w budowie

Piotr Jerzy Frassati urodził się w Turynie 6 kwietnia 1901 r., w wysoko sytuowanej rodzinie Alfredo Frassatiego i Adelajdy Ametis, od których otrzymał surowe wychowanie. Od wczesnych lat wykazywał wielką wrażliwość na ludzi ubogich. Już jako uczeń Piotr Jerzy należał do wielu szkolnych stowarzyszeń religijnych, m.in. do Sodalicji Mariańskiej, do Koła Różańcowego, Apostolstwa Modlitwy, Stowarzyszenia Najświętszego Sakramentu. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i przyjmował Komunię świętą .W 1918 r. przyłączył się do Konferencji św. Wincentego a Paulo, stowarzyszenia założonego przez Fryderyka Ozanama. W 1920 r. jego ojciec został włoskim ambasadorem w Niemczech. W tamtym czasie Piotr Jerzy myślał o kapłaństwie, jednak matka, której ambicje w stosunku do syna szły w innym kierunku, przeciwstawiła się jego planom. Tak więc młodzieniec przeżywał swoją wiarę wśród obojętnych wobec niej najbliższych mu osób. 28 maja 1922 r. – myśląc o apostolstwie wśród górników – został tercjarzem Zakonu Dominikańskiego i przyjął imię Girolamo (czyli Hieronim – na cześć Savonaroli). Miłował Jezusa w braciach, zwłaszcza tych cierpiących, zepchniętych na margines i opuszczonych. Poświęcał się ubogim i potrzebującym. W jego życiu mocna wiara łączyła się w jedno z miłością. Był człowiekiem ascezy i modlitwy, w której osiągnął wysoki stopień doskonałości. Jego duchowość kształtowały zwłaszcza Listy św. Pawła Apostoła oraz dzieła św. Augustyna, św. Katarzyny ze Sieny i św. Tomasza z Akwinu, nieustanna – także nocna – adoracja Najświętszego Sakramentu, nabożeństwo do Matki Bożej i Słowo Boże. Jego zaangażowanie społeczne i polityczne opierało się na zasadach wiary; był zdecydowanym przeciwnikiem rodzącego się wówczas faszyzmu. Z tego powodu nieraz zatrzymywała go policja. Zafascynowanie pięknem i sztuką, a zwłaszcza malarstwem, zamiłowanie do sportu i górskich wypraw ani zainteresowanie problemami społecznymi nie stanowiło dla niego przeszkody w stałym zjednoczeniu z Chrystusem. W tajemnicy przed najbliższymi opiekował się i spieszył z pomocą, tak duchową, jak i materialną, ubogim swojego miasta. Był znany i bardzo lubiany w dzielnicach, w których nie bywał nikt z jego bliskich. Umarł nagle, w wieku 24 lat, 4 lipca 1925 roku, krótko przed ukończeniem studiów, na skutek infekcji chorobą Heinego-Medina, którą zaraził się od podopiecznych. Został pochowany w Katedrze Turyńskiej. Pogrzeb Frassatiego ujawnił jego popularność w Turynie, zwłaszcza wśród ubogich. Opinia społeczna szybko uznała go – mimo młodego wieku – za świętego. Pod jego patronatem powstało wiele stowarzyszeń religijnych. Św. Jan Paweł II podczas Mszy świętej beatyfikacyjnej odprawionej na placu św. Piotra 20 maja 1990 r. wyniósł go na ołtarze, stawiając za wzór współczesnej młodzieży świata. Kanonizowany w Rzymie razem z bł. Carlo Acutisem przez Papieża Leona XIV w dniu 7 września 2025 roku.
10 ważnych cytatów błogosławionego Piotra Jerzego Frassati:
1. Wiary trzeba trzymać się z całych sił; bez niej czymże byłoby nasze życie? Niczym, byłoby spędzone bez żadnego pożytku.
2. Na nas katolikach, a szczególnie na studentach ciąży obowiązek kształtowania siebie samych. W tym celu potrzeba nam wiele: trzeba nieustannej modlitwy, trzeba organizacji i dyscypliny, abyśmy w danej chwili byli gotowi do czynu, a wreszcie trzeba ofiary z naszych własnych uczuć i nas samych, bez tego bowiem nie osiągniemy celu.
3. Puste słowa zastępuję modlitwami.
4. Moim testamentem jest różaniec.
5. W każdym razie będę się starał sprostać przykrościom. Przygotowując się w modlitwie i w nadziei, ufam, że kiedyś wreszcie przejdę do lepszego życia.
6. Bóg bardzo dobrze podzielił nasze życie, przeplatając okresy radości porami powagi.
7. W modlitwach przyjaciół widzę jedynie potężne wsparcie, abym z mocą starał się znów o przezwyciężenie swojej zwierzęcości, dlatego też pokładam ufność szczególnie w Twoich modlitwach. 8. Życzę przede wszystkim tego, abyś na zawsze zachował Prawdziwy Pokój, będący najcenniejszym darem, jakiego można na tej ziemi dostąpić.
9. Gdy wzmocnimy naszego ducha najpilniejszym przykładaniem się do dzieł pobożności i gorliwości, zbadamy poruszające nas pytania, wtedy będziemy mogli rzucić się w apostolat.
10. Nie będziemy naprawdę Katolikami, dopóki nie dostosujemy całego naszego życia do dwóch Przykazań Miłości.

Błogosławiona Karolina Kózkówna– polskamęczennica, dziewica oraz błogosławionaKościoła katolickiego.
Lata dzieciństwa
Pochodziła z Małopolski. Urodziła się 2 sierpnia 1898 około godziny 15:00jako czwarte z jedenaściorga dzieciw ubogiej, rolniczej i religijnej rodzinie. Pięć dni później (7 sierpnia) została ochrzczona w parafialnym kościele św. Jana Chrzciciela w Radłowie przez ks. Józefa Olszowickiego. Dom rodzinny był miejscem, który uformował i pogłębił jej podstawową formację duchową (nazywany był nawet tzw. „kościółkiem”). Rodzice byli ludźmi pielęgnującymi praktyki pobożnościowe (uczęszczali wraz z dziećmi nie tylko na niedzielne czy świąteczne msze święte, ale często również i w dni powszednie). Ponadto codziennie klękano do wspólnego pacierza, śpiewano Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP lub też czytano Pismo Święte czy czasopisma religijne. W latach 1906–1912 uczęszczała do miejscowej szkoły podstawowej, którą ukończyła z wynikiem celującym.
W 1907 przystąpiła do pierwszej komunii świętej w kościele w Radłowie. Potem po ukończeniu szkoły uczęszczała jeszcze na tzw. naukę dopełniającą trzy razy w tygodniu. Sakrament bierzmowania otrzymała w parafialnym kościele Trójcy Przenajświętszej w Zabawie 18 maja 1914 z rąk bp. Leona Wałęgi. Była dzieckiem pracowitym, poświęcającym wiele czasu na pomoc rodzicom prowadzącym gospodarstwo domowe, często też pracowała na dworze czy u sąsiadów dopomagając materialnie rodzinie. Ponadto pielęgnowała i rozwijała swoje życie duchowe. Często uczestniczyła w codziennej mszy świętej, udając się pieszo do kościoła oddalonego o około 4 km od jej domu.
Męczeńska śmierć
W sierpniu 1914 wybuchła I wojna światowa. Jej rodzinną miejscowość objął front nacierających wojsk, gdzie od 17 listopada stacjonowały wojska rosyjskie. 18 listopada 1914, gdy przebywała w domu, w którym zajmowała się m.in. młodszym rodzeństwem, około godziny 9:00 przyszedł jeden z żołnierzy rosyjskich w celu wskazania przez domowników miejsca przebywania nieprzyjacielskich wojsk austriackich. Wyprowadził on ją wraz z ojcem przemocą w kierunku pobliskiego lasu, pod pretekstem udania się do przełożonego oficera. Następnie na skraju lasu odesłał ojca do domu, a ją pogonił w głąb gęstwiny leśnej. Przebywający wówczas w lesie dwaj świadkowie tego zajścia: kilkunastoletni chłopcy Franciszek Zaleśny i Franciszek Broda zobaczyli uzbrojonego żołnierza pędzącego przed sobą młodą dziewczynę, która stawiała opór, broniła się od jego silnych ciosów i usiłowała zawrócić z drogi, a następnie świadkowie ci powrócili do wioski powiadamiając m.in. jej ojca. Ponieważ nie powróciła ona do domu zaniepokojeni rodzice wraz z mieszkańcami rozpoczęli poszukiwania, nie znając ostatecznego dalszego rozwoju jej uprowadzenia. Po kilkunastu dniach 4 grudnia odnalazł przypadkowo jej zwłoki na skraju lasu Franciszek Szwiec, podczas zbierania gałęzi na opał. Oględziny jej ciała (częściowo obnażonego z odzienia) świadczyły o toczonej z żołnierzem walce, a pozostawione rzeczy (kurtka i buty) pozwoliły odtworzyć przypuszczalny rozwój sytuacji jej męczeńskiej śmierci w obronie dziewictwa. Ślady wskazywały na to, że była kilkakrotnie cięta ostrą bronią, wyrwała się napastnikowi i uciekała w stronę wioski. Wyczerpana jednak oraz ranna, wraz z upływem krwi i bólem upadła na skraju lasu i tam zmarła około godziny 10:00.
Leżała na wznak z otwartymi oczami, na szyi pod brodą widniał czarny skrzep, a od lewego obojczyka ku prawej piersi ciągnęła się głęboka rana. Bose, ubłocone nogi były podrapane kolcami ostrężyn i głogów, przez które się przedzierała, uciekając. Po przewiezieniu ciała Karoliny do rodzinnego domu dokonano ich oględzin. Byli przy tym obecni: Jan Baran, urzędowy świadek oględzin jej zwłok, Franciszek Borzęcki jej wuj oraz Rozalia Łazarz, położna, która 7 grudnia 1914 zeznała protokolarnie wobec proboszcza z Zabawy, ks. Władysława Mendrali, że zachowała ona dziewictwo.
Pogrzeb jej odbył się 6 grudnia w Zabawie przy licznym udziale wiernych (ok. 3000 ludzi), a następnie została ona początkowo pochowana na parafialnym, miejscowym cmentarzu grzebalnym. Rodzice ufundowali jej okazały pomnik z figurą Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej.
18 czerwca 1916 dokonano uroczystego poświęcenia tego pomnika przez dziekana z Radłowa ks. Antoniego Kmietowicza przy licznym udziale duchowieństwa i wiernych, który stanął nie na jej grobie, ale na cmentarzu kościelnym w Zabawie. W miejscu odnalezienia jej zwłok w lesie postawiono wkrótce kopiec z surowych kamieni dźwigających na szczycie sześciometrowy, dębowy krzyż z wizerunkiem Chrystusa oraz marmurową tablicą pamiątkową z napisem:
Ku pamięci szesnastoletniej Karoliny Kózkówny zamordowanej 18 listopada 1914 r. Ziomkowie.
18 listopada 1917 dokonano ekshumacji jej zwłok za zezwoleniem władz kościelnych z udziałem bp. Leona Wałęgi oraz przełożono je do metalowej trumny, po czym złożono je uroczyście w nowym grobowcu na cmentarzu kościelnym. 6 października 1981 przeniesiono uroczyście w obecności biskupa tarnowskiego Jerzego Ablewicza jej szczątki z grobowca na cmentarzu kościelnym do sarkofagu w kruchcie kościoła Zabawskiego po dokonaniu sesji rekognicyjnej pod kierunkiem o. Michała Machejka , po czym 18 marca 1987 odbyła się sesja, a następnie trumienkę z relikwiami złożono ostatecznie pod mensą wielkiego ołtarza kościoła Trójcy Przenajświętszej w Zabawie.
Proces beatyfikacyjny
25 sierpnia 1948 ks. Władysław Mendrala przedłożył na trzecim Synodzie Diecezji tarnowskiej pisemną petycję o wszczęcie procesu w sprawie jej męczeństwa, w celu wyniesienia jej na ołtarze.Starania kolejnych biskupów tarnowskich: Jana Stepy i Jerzego Ablewicza zainicjowały proces beatyfikacyjny, rozpoczęty ostatecznie 11 lutego 1965. Proces informacyjny na szczeblu diecezjalnym zakończył się w 1967, po czym akta zostały przekazane Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych do Rzymu. 20 września 1982 Stolica Apostolska wydała dekret o ważności procesu informacyjnego. 22 stycznia 1985 odbyło się spotkanie konsultorów teologicznych, a 7 maja tegoż roku spotkanie kardynałów i biskupów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych dotyczące tegoż procesu. 30 czerwca 1986 za zgodą papieża św. Jana Pawła II promulgowano dekret dotyczący męczeństwa Służebnicy Bożej Karoliny Kózkówny.
W okresie swojej pielgrzymki do Polski oraz przyjazdu do Tarnowa, 10 czerwca 1987, papież św. Jan Paweł II ogłosił ją błogosławioną podczas uroczystej mszy świętej przy licznym udziale duchowieństwa i wiernych (ok. 1,5 mln). Warto dodać, że w ceremonii tej uczestniczyły dwie jej siostry Katarzyna i Maria, jedyne żyjące wówczas z jej rodzeństwa. W homilii św. Jan Paweł II powiedział m.in.:
Ta młodziutka córka Kościoła tarnowskiego, którą od dzisiaj będziemy zwać błogosławioną, swoim życiem mówi przede wszystkim do młodych, do chłopców i dziewcząt… Mówi o wielkiej godności kobiety: o godności ludzkiej osoby. O godności ciała, które wprawdzie na tym świecie podlega śmierci, jak i jej młode ciało uległo śmierci, ale to ludzkie ciało nosi w sobie zapis nieśmiertelności, jaką człowiek ma osiągnąć w Bogu wiecznym i żywym, przez Chrystusa…
Została patronką: Ruchu Czystych Serc,Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, diecezji rzeszowskiej oraz patronką osób molestowanych, a także Diecezjalnej Diakonii Życia Archidiecezji Krakowskiej. Ponadto jest patronką polskiej młodzieży oraz wielu drużyn harcerskich
Każdego dziesiątego dnia miesiąca w Sanktuarium w Zabawie odprawiana jest msza w intencji jej kanonizacji. Ułożono również specjalną litanię ku jej czci. Jej wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 18 listopada.

Stanisław Kostka przyszedł na świat w Rostkowie na Mazowszu, w październiku 1550 roku.Pochodził z wielodzietnej rodziny katolickiej, która była dobrze znana. Jego ojciec Stanisław Kostka pełnił urząd kasztelana zakroczymskiego, a krewni zajmowali znaczące stanowiska w Polsce Jagiellonów i Wazów. Młody Stanisław nie był jedynakiem, ponieważ miał dwie siostry i trzech braci.Został wychowany twardą ręką leczbyło to wychowanie w duchu skromności i pobożności.Stanisław rozpoczął studia w Wiedniu.Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze. Nie otrzymał bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Pod koniec trzeciego roku studiów należał już jednak do najlepszych uczniów. Władał płynnie językiem łacińskim i niemieckim, rozumiał również język grecki.Wolny czas Stanisław spędzał na lekturze i modlitwie. Ponieważ w ciągu dnia nie mógł poświęcić kontemplacji wiele czasu, oddawał się jej w nocy. Zadawał sobie także pokuty i biczował się. Taki tryb życia nie mógł się podobać kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a potem nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. W grudniu 1965 roku Stanisław zachorował na tak zwaną niemoc śmiertelną. Gdy był już przekonany, że umrze objawiła mu się Matka Boska z dzieciątkiem Jezus.
Objawienie to sprawiło, że Stanisław wyzdrowiał po czym z polecenia samej Maryi chciał wstąpić do Towarzystwa Jezusowego.Decyzja Stanisławao wstąpieniu do zakonu jezuitów spotkała się z ostrym sprzeciwem jego rodziców. Uważali, że mają lepszy pomysł na jego życie.Potrafił on jednak walczyć o realizację woli Bożej w swoim życiu. Rozumiał, że kiedy musi wybierać między wolą rodziców, presją środowiska a wolą Boga, powinien słuchać Boga. Jako siedemnastoletni chłopak opuścił Wiedeń, przeszedł pieszo ponad 600 km, żeby dotrzeć do Dylingi w Bawarii, do przełożonego jezuitów i tam wstąpić do zakonu. Został przyjęty na próbę, sprzątał i pomagał w kuchni. Nowicjatu dostąpił dopiero jednak gdy udał się do Rzymu. Stanisław czuł się szczęśliwy, że w końcu osiągną swój cel.
Śluby zakonne złożył w 1568 roku. 10 grudnia napisał list do Matki Boskiej, który ukrył na swojej piersi, prosił on w nim o śmierć. Jego prośba została wysłuchana. Wyzioną ducha mając zaledwie 17 lat, zaraz po północy 15 sierpnia 1568 roku. Nie był to jednak koniec cudów ponieważ gdy otworzono grób św. Stanisława dwa lata później, jego ciało było nietknięte rozkładem. W 1674 roku św. Stanisław został ogłoszony patronem Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Upłynęło sporo czasu zanim Stanisław został uznany świętym przez kościół katolicki,
dopiero w roku 1714 papież Klemens XI uruchomił przewód kanonizacyjny swym dekretem, ale już sam akt kanonizacji dokończył papież Benedykt XIII dopiero w roku 1726. Relikwie świętego Stanisława zostały sprowadzone do kraju w roku 1926 w 200 rocznicę kanonizacji. Ciało św. Stanisława spoczywa w kościele św. Andrzeja Boboli w Rzymie.
Św. Stanisław Kostka jest dla młodzieży wzorem pilności i sumienności w nauce, pracowitości i wytrwałego dążenia do celu, uczynności i pomocy bliźniemu.
- Uczył się, „aby podobać się Bogu i ludziom […], a w przyszłości ojczyźnie i sobie samemu przynieść korzyść.
- Pobożność Stanisława wymagała swoistego męstwa. Mimo iż spotykał się z brakiem zrozumienia, w środowisku kolegów nie wstydził się modlitwy i medytacji. Powtarzał, że „trzeba więcej podobać się Bogu, niż bratu”. Wychowany w kulturze renesansu, za swoją życiową dewizę obrał wyznanie: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony i dla nich winienem żyć” Ad maioranatus sum.Nie było w tych słowach pychy ani pogardy dla tego, co małe ale świadomość godności człowieka i tęsknota za tym, co święte i doskonałe.
- Wzywa św. Stanisław młodych do wiernego trwania przy katolickiej prawdzie życia, nawet wówczas, gdy cały świat wokół próbuje jej zaprzeczyć. Męstwo nie polega na zbrojnej walce czy traktowaniu innych jako nieprzyjaciół, ale na tym, że my sami pozostajemy wierni i pomagamy innym w trwaniu w wierności. Z im większą obojętnością lub nienawiścią spotyka się chrześcijańska miłość i prawda, tym gorliwiej powinniśmy nimi żyć.
- „Kostka” znaczy „więcej!” Stanisław miał odwagę przeciwstawić się panującym modom i naciskom grupy. Nie chciał ani imponować, ani uczynić z życia jednej wielkiej rozrywki. Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a nie dający nic z siebie. Nie pozwalał sobie na eksperymenty w poszukiwaniu szczęścia. Wiedział, że ten świat nie zaspokoi jego tęsknot, że prędzej czy później poczułby się w nim oszukany lub zawiedziony. Wiedział, że charakter – to nie tylko sprawa dziedziczenia cech po przodkach, nie tylko wpływ środowiska, ale rzetelna praca nad sobą. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju. Nie był mięczakiem, który mówi: taki już jestem, a zło usprawiedliwia słabością, obwinia innych, oskarża warunki i historię. Był czujnym ogrodnikiem wyrywającym chwasty słabości i grzechu, aby wyrosły piękne kwiaty i owoce. Uwierzył w miłość Boga i całym sobą na nią odpowiedział.
- Stanisław uczy konkretnych postaw. Może to być zerwanie z lenistwem duchowym i intelektualnym, zerwanie z nałogiem, zachowanie trzeźwości, modlitwa za nauczyciela lub księdza, adopcja dziecka poczętego albo post w konkretnej intencji. Zapraszamy Was również – na poziomie parafii, duszpasterstw, ruchów, seminariów i zgromadzeń zakonnych – do pogłębiania refleksji na temat życia św. Stanisława i wyzwań stojących przed młodymi katolikami w Polsce.

Alojzy przyszedł na świat 9 marca 1568 r. koło Mantui. Był pierworodnym synem księcia Ferranta Gonzagi. Należał do bogatego rodu szlachty lombardzkiej. Ojciec przygotowywał Alojzego od dziecka do dworsko-rycerskiej kariery. Matka odznaczała się głęboką pobożnością. W wieku 7 lat, przeżył swoje “nawrócenie”, jak sam twierdził. Widział nędzę świata i poczuł wielką tęsknotę za Panem Bogiem. Ojciec, który marzył o laurach rycerskich dla syna, był z tego niezadowolony. Po swoim powrocie z wyprawy wysłał go do Florencji na dwór wielkiego księcia Franciszka Medici. Alojzy jednak najlepiej czuł się w słynnym sanktuarium Annuntiata. Tu też przed ołtarzem Bożej Matki złożył ślub dozgonnej czystości w wieku 9 lat. Jak głoszą jego żywoty, w nagrodę miał otrzymać przywilej, że nie odczuwał pokus przeciw anielskiej cnocie czystości.
Kilka lat później wizytację diecezji Brescia odbywał św. Karol Boromeusz. Z tej okazji udzielił Alojzemu pierwszej Komunii świętej. Jesienią rodzice chłopca przenieśli się do Madrytu, gdzie na dworze królewskim spędzili wraz z Alojzym dwa lata. Młodzieniec nadal pogłębiał w sobie życie wewnętrzne. Wreszcie Święty zdecydował się na wstąpienie do Zakonu Jezuitów. Kiedy ojcu wyjawił swoje postanowienie, ten wpadł w gniew, ale stanowczy Alojzy nie ustąpił. Pan Bóg miał dla niego inny plan. Na korzyść swego brata, Rudolfa, zrzekł się prawa do dziedzictwa i udał się do Rzymu. 25 listopada 1585 roku wstąpił do nowicjatu jezuitów w Rzymie.
W latach 1590-1591 Rzym nawiedziła epidemia dżumy. Alojzy prosił przełożonych, by mu zezwolili posługiwać zarażonym. Wraz z innymi klerykami udał się na ochotnika do szpitala św. Sykstusa oraz do szpitala Matki Bożej Pocieszenia. Wyczerpany studiami i umartwieniami organizm kleryka uległ zarazie. Alojzy zmarł jako kleryk, bez święceń kapłańskich, 21 czerwca 1591 r. w wieku zaledwie 23 lat. Sława świętego Alojzego była tak wielka, że już w roku 1605 papież Paweł V ogłosił go błogosławionym. Jego kanonizacji dokonał papież Benedykt XIII w 1726 roku oraz ogłosił go patronem młodzieży zwłaszcza studiującej. W 1926 roku papież Pius XI ogłosił św. Alojzego patronem młodzieży katolickiej. Jego relikwie spoczywają w kościele św. Ignacego w Rzymie.
Czystość w dzisiejszych czasach jest rzeczą można powiedzieć wręcz wyjątkową. Młodzi ludzie z każdej strony zasypywani są nieodpowiednimi treściami. Jako przyszłość tego świata powinniśmy o nią dbać i pielęgnować to co piękne. Modlitwą do Świętego Alojzego możemy pomóc umocnić nasze postanowienia i silną wolę, prosząc go o pomoc w wytrwaniu w czystości.

Dominik przyszedł na świat 2 kwietnia 1842 roku w San Giovanni di Riva, miejscowości oddalonej 40 km. od Turynu. Jego rodzice byli prostymi ludźmi, ojciec był rzemieślnikiem a matka krawcową. W wieku zaledwie 5 lat został ministrantem, gorliwie przechodził kilka kilometrów na poranne Msze święte. Z wielkim trudem dźwigał też ciężki mszał. Od dzieciństwa był odpowiedzialny za innych. Swoich kolegów uczył, jak dobrze czynić znak krzyża. Mając 6 lat, zaczął uczęszczać do szkółki prowadzonej przez księdza proboszcza. Był zawsze grzeczny i bardzo koleżeński. W wieku 7 lat przyjął po raz pierwszy do swego serca Pana Jezusa.
Do szkoły chodził dwa razy dziennie, dlatego każdego dnia przemierzał 16 km. Był zawsze punktualny, na pytanie, czy się nie boi iść sam, ze zdziwieniem odpowiedział: przecież są ze mną Pan Jezus, Matka Boża i Anioł Stróż.
Wielkim przełomem w jego życiu było zetknięcie się w 1854 roku z charyzmatycznym kapłanem, wychowawcą młodzieży, św. Janem Bosko. Odtąd dwunastoletni chłopak stał się jego pomocnikiem w procesie wychowania bezdomnych i zaniedbanych dzieci z Turynu. Dominik wywierał na nich bardzo pozytywny wpływ, pomagał w odrabianiu lekcji, godził zwaśnionych. Był zawsze pogodny i otwarty, by udzielić pomocy. Największą radość sprawiało mu uczenie swoich rozbrykanych rówieśników katechizmu. Żeby urozmaicić spotkanie, organizował dla kolegów konkursy z nagrodami. Jednemu z nich powiedział, że świętość polega na tym, żeby być zawsze radosnym i wiernym w codziennym wypełnianiu obowiązków.
Dominik był obdarzony darem kontemplacji, nieraz wiele godzin pozostawał w kościele, adorując Jezusa. Pewnego dnia usłyszał poruszające kazanie księdza Bosko, który powiedział, że wszyscy powołani są do świętości i że świętość jest możliwa do zrealizowania przez każdego. Głęboko poruszony tymi słowami zapragnął zostać świętym. Dnia 8 grudnia 1854, w dniu uroczystego ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny, Dominik napisał osobisty akt ofiarowania się Niepokalanej:
Maryjo, ofiaruję Ci swoje serce. Spraw, aby zawsze było Twoim. Jezu i Maryjo, bądźcie zawsze moimi przyjaciółmi. Błagam Was, abym raczej umarł, niż bym miał przez nieszczęście popełnić choć jeden grzech.
W roku 1856 Dominik, za zgodą swojego wychowawcy, założył „Towarzystwo Niepokalanej”, którego celem było pomaganie w nauce słabszym wychowankom Oratorium, dopingowanie do pracy nad sobą. Nasz święty razem z paroma kolegami z narażeniem życia opiekowali się chorymi na cholerę. Dominik Savio pragnął pojednania Anglikanów z Kościołem katolickim. Głęboko w swoim sercu nosił pragnienie, by zostać kapłanem.
Inne były jednak plany Pana Boga. Późną jesienią 1856 roku, wskutek dotkliwego zimna, rozchorował się, miał wysoka gorączkę. Lekarz orzekł, że ma gruźlicę. Powrócił do rodzinnego domu. Żegnając się ze św. Janem Bosko i swoimi kolegami, powiedział: „Ja już tu nie wrócę”. Dominik zmarł w Mondonio 9 marca 1857 roku. Niedługo przed swoim odejściem prosił swego tatę, by czytał mu modlitwy o dobrą śmierć. W godzinie śmierci towarzyszyła mu wizja nieba. Jego ostatnimi słowami były: Do widzenia, ojcze! Do widzenia! O, jakie piękne rzeczy widzę!
Dominik Savio został beatyfikowany w 1950 roku a cztery lata później kanonizowany przez Sługę Bożego Piusa XII. Jest patronem ministrantów i chórów chłopięcych.
Modlitwa za wstawiennictwem św. Dominika:
Umiłowany święty Dominiku Savio oddaję się w twoje ręce i przez miłość Jezusa, która ciebie wybrała i uczyniła świętym, błagam cię, abyś modlił się za mnie, aby On, jak ciebie przywiódł do nieba, tak i mnie w czasie odpowiednim do nieba zabrał. Przeto proszę cię, abyś mi wyjednał siedem wielkich darów, które będą czyniły moje serce ochoczym i zdolnym do wiaryi cnoty. Proś dla mnie o dar mądrości, abym wolał niebo od ziemi i odróżniał prawdę od fałszu; o dar rozumu, który utrwali w mym umyśle tajemnice Jego Słowa; o dar rady, abym umiał znajdować właściwą drogę wśród wszystkich zawiłości życia; o dar męstwa, aby wszystkimi moimi wysiłkami kierowało szczere pragnienie chwały Bożej; o dar pobożności, abym pobożny był i skupiony; i o dar bojaźni Bożej, abym wśród wszystkich spływających na mnie błogosławieństw zachował równowagę i okazywał nabożną cześć. Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.
Źródła: deon.pl, adonai.pl

Urodził się16 sierpnia 1815 w Becchi, zm. 31 stycznia 1888 w Turynie) – duchowny włoski, prezbiter, założyciel zgromadzenia salezjanów i salezjanek oraz Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników, twórca Rodziny Salezjańskiej, tercjarz franciszkański, święty Kościoła katolickiego. Nazywany jest „Ojcem i Nauczycielem Młodzieży”
DZIECIŃSTWO
Jan Bosko urodził się 16.08.1815 roku, zgodnie z tym o czym pisał w swojej książce – autobiografii „Wspomnienia Oratorium”. W księgach i rocznikach państwowych figuruje z datą urodzenia 16 sierpnia. Jan Bosko w wieku dwóch lat i pięciu miesięcy stracił ojca, Franciszka, i od tej pory wychowywała go tylko matka, Małgorzata. Miał dwóch starszych braci, Józefa i Antoniego. Antoni pochodził z pierwszego małżeństwa ojca. Jan mieszkał w małej rolniczej wiosce. Żył w czasach, w których w jego rodzinnym Piemoncie (obecnie część Włoch) dokonywały się przemiany polityczne: m.in. zjednoczenie Włoch w granicach zbliżonych do obecnych. Był linoskoczkiem, iluzjonistą i opowiadał świetne przypowieści, których przychodzili słuchać zarówno jego koledzy, jak i dorośli. Organizował spotkania dla swoich kolegów z modlitwą, tzw. „kazaniem”, czyli powtórzeniem kazania z niedzielnej Mszy św. i występem w roli linoskoczka, co miało miejsce w tej kolejności. W wieku 9 lat miał proroczy sen – śniło mu się, że zostanie pomocnikiem Chrystusa, co zrozumiał dopiero później. Miał doskonałą pamięć – potrafił powtórzyć w całości kazanie usłyszane w kościele czy też idealnie powtórzyć słowa nauczyciela na lekcji.
NAUKA
Na przełomie roku 1824/1825 rozpoczął naukę – początkowo u mieszkańców wsi, później u księdza Lacqua w Capriglio. 26 marca 1826 roku przyjął Pierwszą Komunię Świętą w kościele parafialnym w Castelnuovo. W lutym 1827 roku musiał opuścić dom, gdyż jego brat Antoni wywoływał awantury ze względu na jego naukę – uważał, że nie była ona Jankowi potrzebna. Znalazł zatrudnienie jako chłopiec stajenny u rodziny Moglia. W listopadzie 1829 roku wrócił do domu. Od tej pory uczył się u księdza Calosso, który mieszkał w Morialdo. W listopadzie 1830 roku ksiądz zmarł. Jan ponownie podjął naukę w grudniu 1831 roku w szkole powszechnej księcia Emanuela Virano w Castelnuovo. Zmiana nauczyciela, na dobrze znanego księdza Moglia, spowodowała, że Jan Bosko postanowił pójść w listopadzie 1831 roku do szkoły w Chieri. Nauczył się szyć, robić likiery, był szewcem oraz sprzedawał w kawiarni.
SEMINARIUM
18 kwietnia 1834 roku Jan Bosko spełniał wszystkie warunki i mógł zostać przyjęty do zakonu franciszkańskiego. Był na to zdecydowany, jednak pewien sen zmienił jego zdanie na ten temat. Poradził się księdza Cafasso, który zasugerował mu, by został klerykiem. W seminarium spotkał Alojzego Comollo, którego uznał za wzorowego kleryka. Umówili się, że ten, który umrze pierwszy, przyjdzie w nocy do drugiego i powie czy jest zbawiony. Pierwszy umarł, po chorobie, Alojzy, który odwiedził seminarium i powiedział Jankowi, że jest w Królestwie Niebieskim. Sytuacja ta jest bardzo często wspominana. Św. Jan Bosko posługę kapłańską rozpoczyna 5 czerwca 1841 roku.
KAPŁAŃSTWO
Swoją posługę kapłańską wykonywał przede wszystkim wśród więźniów i chorych. Dzień 8 grudnia 1841 roku (Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny) uznaje się za początek jego apostolstwa wśród młodzieży i Oratorium. Pomagał chłopcom znajdować pracę, a także zabierał ich na wycieczki i organizował zabawy. Odprawiał dla nich Msze św. i nabożeństwa oraz spowiadał. 12 października 1844 r. ksiądz Bosko otworzył swoje pierwsze oratorium dla młodzieży, które znajdowało się na Valdocco, na przedmieściach Turynu. Było to miejsce zabawy i nauki, które z czasem zostało rozbudowywane. Siedziba oratorium była wielokrotnie przenoszona, aż 5 kwietnia 1846 roku wreszcie znaleziono stałe miejsce w małej szopie należącej do Franciszka Pinardiego, od którego odkupiono później cały dom (19 lutego 1851 roku). Kolejne oratorium otwarto 8 grudnia 1847 roku. W 1852 roku Bosko zbudował kościół dla swoich podopiecznych, a rok później rozbudowano oratorium. Później otworzył dla swoich wychowanków zakłady pracy, a całe dzieło rozrastało się w szybkim tempie przez następne lata. W pracy św. Janowi Bosko pomagał św. Józef Cafasso, a później także mama ks. Bosko – Małgorzata Occhiena. Wychowankami Oratorium byli m.in. św. Dominik Savio, bł. Michał Rua i Jan Cagliero.
ZAŁOŻENIE ZGROMADZEŃ
W dniu 26 stycznia 1854 roku ksiądz Bosko zapowiedział utworzenie Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego. Nazwa została wzięta od św. Franciszka Salezego – biskupa i doktora Kościoła, którego kult polecił Janowi Bosko ks. Cafasso. Rok później 25 marca zostało ono oficjalnie założone, a pierwszym salezjaninem został Michał Rua, późniejszy następca Jana Bosko. 11 listopada 1872 roku Bosko założył Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych. Dwa lata później Zgromadzenie wysłało pierwszych misjonarzy do Ameryki. W międzyczasie w całej Europie powstawały kolejne domy salezjańskie. Jan Bosko był też twórcą Rodziny Salezjańskiej. Rodzina Salezjańska św. Jana Bosko jest zjednoczeniem wspólnot, instytutów zakonnych i świeckich oraz grup apostolskich, które żyją tym samym duchem salezjańskim i pełnią podobną funkcję ewangelizacji i pracy z młodzieżą.
Ojciec i Nauczyciel Młodzieży
Ksiądz Bosco działał aż do ostatnich chwil swojego życia. W kwietniu 1883 odwiedził Paryż, gdzie został przyjęty jako święty; podobnie w kwietniu 1886 spędził cały miesiąc w Barcelonie, gdzie głosił kazania i dokonał kilku uzdrowień, i znów postrzegany był jako święty. Zmarł 31 stycznia 1888 w Turynie, po miesięcznej chorobie, całkowicie wyczerpany. Całe swoje życie poświęcił młodym robotnikom z Turynu i całego świata.
Ksiądz Jan Bosco został ogłoszony świętym przez papieża Piusa XI w 1934r. Z czasem został też ustanowiony patronem kształcenia zawodowego, młodych uczniów kinematografii, Brazylii, Patagonii… a także ogłoszony Ojcem i Nauczycielem Młodzieży przez Jana Pawła II w roku 1988, z okazji stulecia jego śmierci.
Wzór dla młodzieży
Jego styl życia:
– spojrzenie optymistyczne i humanistyczne
– wesoły i z poczuciem odpowiedzialności
– doceniający przyjaźń oraz rolę serdecznego i czułego dialogu
– bliskość i dawanie dobrych rad
– nauka i uczciwość
– uczniowski przywódca
– miłość do wychowania dzieci i młodych
– pedagogiczna wartość sakramentów Eucharystii i Pojednania
– nabożeństwo do Maryi Wspomożycielki Wiernych
– posiadanie planu na życie



